Jak Marynia dom znalazła, czyli żyli długo i szczęśliwie :-D

  Ja bardzo przepraszam za tak długie milczenie, to już ostatni wpis w tym blogu. Ale za to doda on wszystkim sił i skrzydeł do porywania się na rzeczy pozornie niemożliwe i niewykonalne ! Dopóki nie usłyszę ostatecznego „Nie!”, nic nie jest w stanie mnie zatrzymać… Mary śpi w torbie na podłodze Egyptair. Z jednej strony wystaje biały pyszczek, z…

Ostatnia jazda landcruiserem.

Jak z Mary Jubę świata żegnamy, czyli nie ma rzeczy niemożliwych!

Ma moja słodka Mary paszport, czipa, ma exit permit, ale nie ma gdzie spać w drodze do Krakowa. Między Egyptair a greckimi liniami mamy noc, dzień i noc w Kairze. Moja przyjaciółka Rania sprawdza hotele, oczywiście chcę jak najbliżej lotniska – nie przyjmują zwierząt, trochę dalej – też nie, w całym Kairze nikt nie chce Mary. Koniec z hotelami, ale…

Paszport Mary

Jak Mary obywatelką Unii Europejskiej została…

Za tydzień wracam na stałe do Polski. A raczej wracamy – ja i Mary. Dzięki naprawdę wielkiemu sercu mojego weterynarza przyjeżdżam do Juby ze styczniowego urlopu uzbrojona w paszport UE dla psa, elektroniczny czip i żel usypiający na podróż samolotem. Mam też granatową torbę Wizji TV i zieloną siatkę ogrodzeniową z Castoramy, żeby wyciąć z niej nowe boki torby, które…

Start!

Lecę do Bor, miasta ryb, kurzu i plemienia Dinka

Jako lutowy HR-owiec misji muszę się wybrać do naszej bazy w Bor. Jest tam zesłana jedna z koordynatorek, której projekt dzieje się w Bor i borowych okolicach. Monika uwielbia Bor, jest królową compoundu PAH, a ja mam zebrać dane personalne jej pracowników. Ale najpierw lot maszyną Skylink. Mój niepokój wzbudza samochód, który ma nas podwieźć do samolotu. Do tej pory…

Początek zabawy

Podliczam i rozliczam, czyli jak nie utonąć w setkach kartek

A gdyby tak to policzyć, Margaret from Poland, to ile Ci wyjdzie? Wyszło mi 110 studni odnowionych przez 28 mechaników.  470 spotkań  na temat higieny przeprowadzonych przez 34 higienistów. 9 podrózy do Morobo  i 9 do Magwi, w sumie 190 godzin w Toyocie Landcruiser, nie licząc wizyt w samych hrabstwach, a tylko trasę do i z Juby.  Jeden cały i…

Forma na dwie cegły.

Nie ma deszczu, nie ma przeszkód, czyli cały Sudan Pd staje do remontu!

Nie piszę tak często, jak w ubiegłym roku, bo cały wolny czas zajmuje mi opieka nad Mary, ale obiecuję poprawę :)  Zanim napiszę o zakończeniu moich higienicznych działań w Magwi i Morobo, muszę pociągnąć wątek przyrodniczo-klimatycz Od przyjazdu w sierpniu do tego kraju, gdzie rzeczywistość składa się ekstremów, a najdrobniejsza rzecz jest wyzwaniem niczym lot Challengera, przeżyłam burze, które zrywały…

Mary lubi niepełnosprawnego Johna.

Walczyć do końca i nie poddawać się – w tych zawodach startuję od urodzenia :)

  Pierwsza myśl  – Ines, wywiozła z Sudanu  dwa koty i jeździła z nimi na misje 12 lat! – Ines – płaczę w słuchawkę – wypadek, nogi, pies, gdzie tu jest weterynarz? Więc jest – na Malakal Rd. Mary, przerażona, daje się trzymać na kolanach, gdy gnamy po dziurawej drodze do psiego lekarza. Pani w białym fartuchu ze spokojem patrzy…

Mój psi raj

Jak dałam się uwieść i straciłam głowę dla 6 par nóg z Jubiańskiej ulicy

Jak tak sobie chodzę tam (hotel Riviera) i z powrotem (nasz compund) po naszej uliczce na Tomping w Jubie świata, to nie mogę się powstrzymać od zagadania i głaskania uliczkowych psów. Tuż przy misji, na kupie piachu zawsze się wygrzewają trzy – biały z czarną kropą na grzbiecie, czarny z podpalanymi łapami i śliczny brązowy z białym kołnierzykiem i stopami…

Orzechy na olej

Wsi spokojna, wsi wesoła…

Nasz Jan Kochanowski chyba nigdy nie był w innej wsi niż ta pod lipą i pod opieką dziarskich i chędogich staropolskich gospodyń. Tutaj ani lipy ani chędogich, ale dziarskie Sudanki obecne na każdym podwórku Oblatuję magwiańskie sąsiedztwo, zapraszając dzieci na ostatni pokaz filmu i przy okazji gawędząc z Sudankami i bez opamiętania naciskając migawkę. To moja ostatnia wizyta w Magwi,…

Ołtarz

Spóźniony po afrykańsku raport sprzed Świąt, ale przecież mieszkam w Sudanie Pd :)

Nie było mnie długo, bo nie było mnie w Sudanie Pd, bo jak wróciłam, to zajmowałam się potrąconym przez auto psem, bo od razu wyjechałam do Magwi, bo….  Ale specjalnie dla mojej Mamy  przed Świętami zgromadziłam kolekcję zdjęć kościołów, które mijam podróżując w te i we wte po tym niesamowitym kraju. 80% mieszkańców Sudanu Pd to gorliwi chrześcijanie, 20% to…

Szukamy własnego kraju- ciepło, ciepło!

Obiecałam, dotrzymałam!

Pewnej szkole w Morobo coutny, Panyume payam, obiecałam prezent z Polski. Debaty rodzinne były wielogodzinne – kredki i książeczki, ale przecież nie przywiozę 200 pudełek kredek i 200 książeczek. Plastelina – ale tam nie ma ławek ani stołów, jak gnieść kolorowe kulki na klepisku i ziemi? Chciałam, żeby prezent był uniwersalny, czyli dla wszystkich dzieci i też dla szkoły jednocześnie.…

To jest taniec tylko kobiet I dziewczynek

I udało się! Udało się popiszczeć!

Jak zawsze idę do kilkunastu tukuli, żeby zaprosić okoliczne dzieci na film. „Mała Syrenka”oraz „Bolek i Lolek” to najlepszy  zestaw, jaki może być. Taki polsko-amerykański „the best of”:) Lezę przez trawy i pola słodkich ziemniaków, idąc jak po sznurku w stronę coraz dnośniejszego rytmu bębna. Na mój widok werbel cichnie i gromada dzieci podnosi ręce i krzyczy Apure!!! Czyli –…

Strój dopełniają koraliki na warkoczykach.

Koniec deszczu, koniec szkoły, koniec roku…

Ostatnia podróż do Magwi w tym roku. Jadę odebrać dokumentację od moich pracowników, pożegnać się ze wszystkimi w miasteczku, zjeść ostatnią kasawę z grilla i pokazać ostatnie dwa filmy – Małą Syrenkę dzieciom i Gladiatora dorosłym. Mam też niespodziankę dla najmłodszych – „Bolka i Lolka” prosto z Bielska-Białej. Płyta została przysłana do Krakowa dzięki prośbie Janki. „Bolek i Lolek” był…

Rejoyce praży orzeszki

Rejoyce – to znaczy być dzielną kobietą z Sudanie Południowym

Niedziela, upał, pora sucha, pora lunchu, pora zasuwać do domu Rejoyce. To niedaleko od misji, ale w rudym kurzu i ogniu spadającym z nieba, nawet 15 minut spaceru jest wysiłkiem ponad siły dla białej kobiety z Północy. Rejoyce czeka na mnie na drodze, żebym nie pomyliła wejścia do jej domu z inną bramką z rozżarzonej do czerwoności blachy Dom jest…

Sukienka na tle landcruisera

Rozdaję i dostaję, czyli blaski i odblaski powrotu

No i udało się! 2kg sernika od Mamy, długi na 2m rulon z mapą świata dla szkoły w Morobo, 4 laptopy, zamówione 4 głośniki do komputerów, 2 butelki Soplicy Orzech Laskowy, kilo żółtego sera, 4 kg musli, 3 ciężkie jak kamień magazyny Burda z wykrojami dla krawca z Jebel market od mojej koleżanki Agaty, trzy szkatułki z Sukiennic, 8 breloczków…

Listopad za plecami, a w sercu Afryka.

Blog na Onet.pl – dziękuję!

Jakiś czas temu, po wpisie o mojej pierwszej podróży do Morobo, czyli „Ważne spotkanie, czyli ściskam ręce dyrektorów”,  Onet.pl zaproponował mi wywiad na temat mojej pracy w Sudanie Południowym. Pękałam z dumy i radości. I oto po wielu, wielu ustaleniach,  zgodach i autoryzacjach jest – „Pani od wody”. Zapraszam Was do przeczytania, bo zaraz wracam do Juby świata http://blog.onet.pl/42383,archiwum_goracy.html A…

Przewózka, czyli cuda się zdarzają.

Mam więc wielki, gliniany, pięknie rzeźbiony sudański dzban na wodę. Patrzę na niego w zachwycie i układam plan działania. W Sudanie Południowym nie ma poczty. Całe państwo używa DHLu, NGOsy tak samo, a zwykli ludzie podają koperty i paczki kimś, kto jedzie w miejsce zamieszkania adresata. Wielokrotnie woziłam do Juby listy z Magwi i Morobo, które adresaci odbierali z naszego…

Mój dzban przepiękny jest!

Tak pomiędzy Jubą a domem…

Pomiędzy Jubą  a Krakowem może zdarzyć się bardzo dużo.  I też bardzo ciężko może być. Ale i jak przyjemnie bardzo z tym ciężarem Po kolei to było tak –  najpierw pojechałam na Jebel market. Jestem uzależniona od niedzielnych wizyt w sekcji krawców i materiałów z Nigerii i Konga. Byłam z koleżanką, bo ważne jest wsparcie, zwłaszcza w desperacji, że już…

Drewno na opał noszą tylko kobiety

Kobiety tutaj góry przenoszą…

To jest hołd dla Sudańskich kobiet.  Miasto, wioska, droga, podwórko – wszędzie widzę sylwetki kobiet, szczupłych,  wyprostowanych pod ciężarem kanistra z wodą, zgiętych przy pompie przy studni, z dzieckiem w chuście na plecach. To niepojęte dla nas, Europejczyków, że kobieta może na głowie przenieść cały dom w kilka godzin, łącznie ze sprzętami kuchennymi, narzędziami do pracy w polu i meblami.…

Nauczyciel zaakcpetował :)

Jakby czas się cofnął, czyli zeszyt mojego kolegi z podstawówki.

Druga szkoła to istny tygiel! Duża, położona przy głównej drodze, zatrudnia 6 nauczycieli, uczy się w niej ok. 200 dzieci, teoretycznie. W praktyce każdy przychodzi do szkoły, jak chce, nie ma listy obecności, być może nawet nie ma listy zapisanych do szkoły uczniów. Widzę, że w tej samej klasie są dzieci wyglądające na 4 lata i 14 lat. – Dlaczego?…

Udało się!

Jak szczęśliwe mogą być dzieci w szkole pod drzewem!

- School visits today! Tak jak chciałaś – uśmiecha się Ajonye, moja Morobiańska Promotorka Higieny. Ayonye w języku kakwa znaczy dokładnie „śmiejąca się”.  Mój WASH Technician Lemi to „ten, który mówił coś źle, ale skończył dobrze”, a kierowca Sanja to – „ten, który przeszkadza”. Okazuje się, że wiele imion ma tu swoje znaczenie, związane głównie z przeżyciami matki w trakcie ciąży…

Tak przejechaliśmy.

Mostek próby – nie sądziłam, że to zrobimy!

Od wczoraj gnam po drogach Morobo county, sprawdzam  pracę moich nauczycieli higieny w tym malowniczym hrabstwie. Jest to wyjątkowo zielona część Sudanu Pd, pada tu częściej niż w innych regionach. Mieszkańcy uprawiają mnóstwo warzyw, które całymi siatami wożę dla wszystkich do Juby. To na tutejszym targu są też najtańsze i śliczne kury, których mam tym razem kupić trzy Morobo graniczy z…

Jestem wdzięczna za tę burzę!

Witamy Cię Margaret ! – Margaret who?

Dziś pędzimy prawie do Ugandowego raju.  Po drodze zatrzymujemy się w Pageri payam. Przy porządnie ogrodzonej studni zebrało się ok 30 kobiet, jest i dwóch mężów, oczywiście na krzesełkach.  Dwaj HP workerzy, Martin i Beatrice chwalą wszystkich za czyste otoczenie studni. Rozmowa idzie płynnie, tym razem nie ma żądań, których nie mogę spełnić. Jeden z mężczyzn pyta o coś i…

Wspolne zdjecia ciesza wszystkich.

Jak higieny w wioskach uczyłam…

Zmobilizowałam, ściągnęłam do Magwi i przeszkoliłam dwa tygodnie temu 20 Promotorów Higieny. Uzbrojeni w plansze o cholerze, firmowe T-shirty i mój numer telefonu ruszyli w higieniczną podróż do swoich wiosek.  Podróż trudną, niewdzięczną i bez widoku na szybkie dotarcie do mety. Jadę ich wesprzeć w ataku na brudne ręce, picie wody z rzeki i chodzenie w krzaki, by opuszczać spodnie……

Jestesmy atrakcja, mzungu utknela!

Jadę prosto w pułapkę!

Znów ta sama droga, te same pola minowe, kasawa z grilla w Aru i jeszcze 2 godziny bumpy road to Magwi. Całą noc lało, dziury z błotem niczym małe Śniardwy, droga wąziutka, przez otwarte okno drapią mnie wysokie na 3 m trawy. Mój kierowca, Kana, ubrany w nowiuteńki kombinezon, podwinął o pół metra za dlugie spodnie, dusi się w nylonowej…

Ta czarna plamka na grzbiecie! Moj pies do karmienia.

Jak pech to pech!

Jestem nieszczęśliwa, tak na trochę oczywiście, ale nawet trzy dni to bardzo długo w tej Jubańskiej rzeczywistości.  Zaczęło się w piątek. Takie zawieszanie, odwieszanie, przepychanki jak w przedszkolu. Nie pomagało nic, ani spokój, ani przekleństwa, ani nawet groźby, że są lepsi, szybsi, z lepszymi okładkami, nie mówiąc już o przymiotach wnętrza. I trzasło wczoraj. Po prostu czarna dziura i on…

Ale Mitsubishi!

Mieszkam sobie w Jubie. W Jubie świata :)

Jestem mieszkanką Juby, stolicy Sudanu Południowego. Trudno się tu dostać, trudno i wydostać. Do Sudanu Pd. nie leci się przypadkowo. Gdyby trafił się tu jakiś zabłąkany turysta, byłby z pewnością sensacją na skalę odkopania Wenus z Milo. Sightseeing w grę nie wchodzi, chociaż Lonley Planet mógłby się trochę tu ogarnąć, chociażby ze względu na swoja nazwę Juba to miasto kontrastów-…

Pełna ochrona ;)

Stawiam czoło niebezpieczeństwom, każdym! No prawie.

W Sudanie Pd czyha na nas setki niebezpieczeństw. Na prawie każde jestem przygotowana. Na przykład te najbanalniejsze – owady. Pająki mogę tłuc klapkiem, ale dogonić i pozbawić owadziego życia latającego karalucha wielkości wróbla, nie jest już tak łatwo. Najpierw jest szmer, buczenie, w końcu po prostu hałas lotniczych skrzydeł, który zwiastuje jedno – opancerzonego potwora. Za każdym razem, gdy wchodzę do pokoju…

Paska prezentuje pracę grupy.

Jak trening Hygiene Promotion w Magwi robiłam…

Ja wiem, że już nikt się nie łapie, gdzie i kiedy jestem, chociaż ja sama muszę moje wyjazdy planować co do dnia i godziny. Bo to albo już lunch mi ugotują albo dopiero kolację, albo domek można posprzątać później i wodę w kanistrze przynieść też za parę godzin. Tym razem jadę do Magwi county poprowadzić trening dla 20 przyszłych Promotorów Higieny. Moich…

Mohamed z moją sukienką

Trochę skoczę wstecz, czy jak to lubimy mówić – cofnę się do tyłu :-)

Odskoczę tylko do zeszłej niedzieli,  a już jutro wrócę do wczoraj Jadę sobie radośnie na Jebel market. Bo na Jebel market zostawiłam dwa tygodnie temu materiał na afrykańską sukienkę i teraz jak na skrzydłach lecę ją przymierzyć!  – Halo, it is Margaret, jadę na Jebel! –Halo Margaret, I know it is you! Och jak miło, mój starannie wybrany z setki…

Niebieski przyciąga!!

Ja lubię niespodzianki, ale czasami to one lubią bardziej mnie :)

Po raz kolejny trzęsę się w landcruserze na dziurawej drodze do Magwi.  Kolej na trening dla majstrów w Central  Equatoria State.  Po drodze kupuję smażoną kasawę w Aru – jedynej miejscowości w drodze do Magwi, gdzie ustawionych jest kilkanaście lichych stolików ze smażonymi szaszłykami z niewiadomo czego, kasawą i omletami czyli rolexami. Przed nami  4 godziny drogi. Podskakujemy w dziurach,…

No i co tam robisz?

Mała rzecz, a jak cieszy!

Jak dobrze wrócić do cywilizacji w stolicy! Nie muszę już polewać głowy zimną wodą z kubeczka, spieszyć się z czytaniem przed odcięciem prądu o 22.00 i tłuc pająków, którym chyba znudzili się stali mieszkańcy bazy w Morobo i z radością całymi rodzinami przeniosły się do domku atrakcyjnej mzungu. Od zeszłego tygodnia mieszkam w nowym pokoju. Zajęłam pokój po koleżance, która wróciła…

Yona w krawacie!

Jak tropię fałszerzy podpisów i jem sos palcami czyli uroczystość w św. Franciszku

Tłukę się dziurawą drogą do salki kościelnej St. Francis Church w Morobo, żeby uroczyście zakończyć  trening  przyszłych budowniczych studni i majstrów od pomp. 30 wystrojonych w koszulki Hand Pump Mechanic młodych Sudańczyków nie spuszcza ze mnie oczu. Ooo! Są dwie dziewczyny! Yona, mój dowodzący w Morobo WASH Technician, jest bardzo dumny z organizacji imprezy, wskazuje mi miejsce na wielkim krześle za wielkim stołem.…

To była radośc!

Dziś robię to, co lubię najbardziej – oglądam film, ale jak!

Jestem szczęśliwą mieszkanką domków z prądem. Gdziekolwiek jestem, tam power jest, z przerwami na odsapkę dla generatora, ale jest. Bo w innych chatkach w Morobo prądu nie ma w ogóle. W moim domku w Morobo prąd wyłaczany jest wg następującego grafiku: od 13 do 14 – bo lunch, od 16 do 17.30 bo drzemka po pracy i od 22 do 7…

O tym zdjęciu marzyłam ;)

Mam TO zdjęcie!

Udało się! Moje nazwisko jak byk na manifeście lotów ONZ na trasie Juba-Yei.  Checking 9.30 - informuje mnie Eve na dzień przed lotem.  9.28 wysiadam z auta i razem z kierowca targam moje toboły z materiałami do szkolenia Hygiene Promotion w Morobo county.  Dokąd lot? –Yei.  Już kończymy check-in – grozi mi palcem funkcjonariusz. Ale jak to, przecież od 9.30. O tej to…

Ten kadr wzbudził euforię na sali.

Zobaczyć swój kraj przez obiektyw czyli National Geografic w Jubie!

Otwieram sobie maila a tam taki skarb! Juba: Inside & Out You Are Invited To A Gala Presentation National Geographic Photo Camp South Sudan Young Photographers Exhibition Where: Dembesh Hotel, Hai Mission, Juba (Opposite Football Stadium) When: Saturday 27th September 2014, 3:00 pm – 5:00 pm National Geografic zrobił projekt z 20 studentami z Uniwersytetu w Jubie, których uczyli fotografowie…

Moje biurko z różową lampką, jedyną w biurze!

Tutaj jest inaczej i ja też jestem jak tutaj…

To może dziś trochę o misji… Jest to kwadratowy, zamknięty murem, wybrukowany kostką teren. Na środku stoi wolnostojący parterowy budyneczek i tam jest nasze biuro, z którego jest bezpośrednie wejście do kuchni. Jednym skokiem codziennie o 13.00 jesteśmy przy aluminiowych garnkach z obiadem  codziennie takim samym, z małą wariacją na omlet raz w tygodniu. Nasza kucharka jest przemiła, ale tak…

Ta wersja kasawy była moją pierwszą

Jak Ziemia wokół słońca, tak ja wokół sera…

Jestem odpowiedzialnym pracownikiem cieszącej się wielkim szacunkiem fundacji.  Z całych sił, jak umiem najlepiej, popycham do przodu sudańskie ciężarówki z częściami do naprawy moich studni, podtrzymuję ducha higieny w lokalnych, pozbawionych podstawowych udogodnień, wioseczkach i szkolę przyszłych majstrów od pomp. Ale, ale , ale – poza tym wszystkim moje myśli, jak tylko uwolnią się od faktur, kontraktów i przetargów, krążą wokół tematu…

Znudzone, świadome wrażenia, patrzyły prosto w obiektyw.

Niby nic takiego, ale zoo z Brzechwy to tutaj jest na okrągło :)

Niech pan spojrzy na pawiana – co za małpa, proszę pana!  Pawianów w  Magwi i Morobo może nie ma za wiele, drogę przebiegły mi już trzy razy takie beżowe duże kapucyny, ale robią to tak szybko,  że oprócz koloru i wielkości nic nie zdążam zauważyć.  Ale za to inne zwierzęta  to – proszę bardzo, nawet trzeba popychać, żeby się przesunęły…

P1140774

Sprawdzam, co robię, czyli mzungu na motorze!

Jadę w środę na trzy dni do Magwi. Muszę podpisać kilka umów, zawieźć materiały szkoleniowe no i chcę sprawdzić , jak odnawiają się studnie! Moje pierwsze w życiu studnie dla małych wiosek bez wody na południu Sudanu Pd. Umawiam się  z Richardem, moim WASH Technician, że cały dzień będziemy jeździć po payamach Magwi  county.  Motorkiem! Ja na motor nie wsiadłam…

I już się wierci!

Fajnie jest tu patrzeć, jak ktoś coś naprawia, wpis dla mojego Taty :)

Afryka, wiadomo, a Sudan Południowy to chyba serce rzeczy tymczasowych, wiecznych prowizorek,  konstrukcji trzymających się na patyczek i kawałek sznurka. Wszystko się psuje szybko, pył wdziera się w iphony, zakamarki laptopów, niszczy auta, generatory i wszystko, co ma choć malutką szczelinkę, przez którą można wsunąć się dalej i psuć, psuć, ile wlezie! Bez przerwy trzeba coś naprawić, przymocować, przywiercić.  Na pierwszy ogień idzie…

Kanistry ciągną się jak kostki domina

Co ja tu robię? Odpowiadam na pytania…

Tak sobie jeżdżę tam i z powrotem do Morobo, do Magwi, kupuje koguty, wymieniam na kury, wybieram pomidory i cebule na targach, tonę w błocie i zabijam pająki…  Ta  chaotyczna układanka ma swój nadrzędny sens. Jestem w Sudanie Pd, żeby odnowić 94 studnie i pompy ręczne w Morobo i Magwi counties. Spotykam się co tydzień z władzami tych hrabstw i…

szara kurka

Jak kupić kurę – lekcja pierwsza i druga.

  Znów mknę do Mororbo. Znów po kurę dla naszej kucharki. Nie udało się przywieźć kury z Magwi, jakby się pod magwiańską ziemię zapadły, ale Morobo to kurzy raj  Więc po Bardzo Ważnych Spotkaniach brnę przez trawy na  drobiowy targ. Kur i kogutów tu pod dostatkiem, wszystkie bidulki uwiązane za nóżki, stoją lub leżą i czekają na amatorów rosołu. Od razu…

Juba Wenecją Sudanu!

Wiadomo, że przez prawie całe 6 miesięcy mojego pobytu tutaj będzie lało codziennie. Bo pora deszczowa jest. Mam fajne, twarde jak beton, czarne gumiaki. Miałam trochę szczęścia. W magazynie misji były tylko rozmiary 41, podobno najmniejsze dostępne,  i koleżanka dzień przede mną wzięła ostatnią parę. Dwa prawe. Ale o świcie jechała w błota północy i wyboru już nie było. Ja…

Lecę!

Lecę a raczej nie lecę, czyli jak leciałam do Yei

Muszę jechać do Morobo, oh baby! Okazuje się, że można ominąć 6h bumpy road i skorzystać z bezpłatnego lotu misji ONZ w Sudanie Pd. UNMISS (United Nations Mission In South Sudan) ma helikoptery, cessny, małe jety i lata do kilkunastu miast, ale pierwszeństwo na liście mają pracownicy UN lecący do pracy, zwłaszcza, że miejsc jest z reguły 10-12. Do Yei, tuż obok…

Mój popielaty ulubieniec

Wpis na życzenie, czyli coś o zwierzętach wokół mnie

Przepadam za moim psem. Ale naprawdę uwielbiam koty, mam trzy, jeden odszedł do kociego nieba dwa lata temu, był moim ulubieńcem, a mnie traktował jak swoją królową. Sasza nie spuszczał ze mnie jasnozielonych oczu, razem uczyliśmy się hiszpańskiego, wyrywaliśmy chwasty i obieraliśmy cebulę… Postanowiłam z Sudanu przywieźć do domu kotka. byłam strasznie rozczarowana, gdy przez blisko 10 dni żadne kocie…

Stąd uciekłam z dwoma kitenge

Afrykańska sukienka: kupuję, szyję i czekam na zachwyt :)

Odkąd tu jestem, nie mogę się napatrzeć na sukienki, które noszą Sudanki. Są szyte przez krawców na targach, u których od razu  można kupić materiały. Materiały dzielą się ze względu na grubość na kanga i kitenge. Na sukienki najlepsze są kitenge. Kitenge mają tyle wzorów, ile gwiazd na niebie. Głównie są to nieistniejące, baśniowe  kwiaty we wszystkich kolorach, magiczne drzewa…

Przepiękna, prawda?

Czarodziejskie fryzury – to nie ma tych włosów, czy są?

  Pisałam już, że Sudanki mają króciusieńkie włosy, tak samo krótkie, jak mężczyźni. A przecież kobiece włosy to ozdoba, afrodyzjak, podnieta i coś, czemu można poświęcić całe strofy poezji. Te wszystkie długie jak prześcieradła warkocze księżniczek zamkniętych w wieży, złotowłose dziewczynki wyjadające kaszkę z misiowych miseczek, rude czarownice z Eastwick i kruczoczarne siostry kruków… Ja, jak już wiadomo, włosami się …

Naprawa pierwszej pompy

Pompuję czystą wodę z Nilu!

  Dziś dzień w terenie. Załapuję się jako fotoreporter do montażu tanka do oczyszczania wody z rzeki. Tank został niewykorzystany po projekcie emergency z ubiegłego roku, jego montaż będzie dla nas eksperymentem.  Betonowe podesty pod tank i pompy zostały już wcześniej wylane przez szczęśliwych tubylców, przed nami finał. Jedna rura ciągnie wodę z rzeki, potem druga napełnia 1000l tank, woda w tanku jest…

czy ona nie jest piękna?

Przypadek czy nie, ale coś się wydarzyło…

Role rozdane, wszyscy szczęśliwi, pakuje się do Landcruisera i w drogę do Juby! Powoli przywykam do widoku życia toczącego się na poboczu drogi, z pozoru nie dzieje się nic, bose i często zupełnie nagie dzieci siedzą i bawią się błotem i patykami, kobiety powoli niosą na głowie kontenery, miednice, pakuny z kukurydzą, bląkają się chude psy, głupawe kozy, wszystko jakby…

Wzruszyła mnie ta cerata!

Cerata, spirit level i pompa…

Dziś spotkanie z władzami Magwi county, mam przygotowane prezenty – firmowe T-shirty z wielkim napisem PUMP MECHANIC na plecach. Nie jestem pewna, czy trafię w poczucie humoru Deputy Executive Directora… Z wyciągniętą ręką i najszerszym z możliwych uśmiechem witam się z uroczym Directorem Valerym, który klepie mnie mocno po plecach i rechocze z PUMP MECHANIC. Welcome, welcome powtarza, ale nie…

Uśmiechy dziewczynek są tak szczere

Magwi wita na wiele sposobów…

Dobijamy w końcu do Magwi, senne wieczorem miasteczko wita mnie ciekawskimi spojrzeniami dzieci  i niepewnymi  uśmiechami  matek. Dzieciaki z dalszych domów biegną do drogi i machają z całych sił w moim kierunku, też tak macham z całych sił, kierowca zwalnia, żebyśmy wszyscy mieli więcej czasu na przyglądanie się sobie. Każdy chce się lepiej przyjrzeć drugiemu Sudańskie dziewczynki mają tak samo…

Witajcie sudańskie bezdroża, czyli sunę do Magwi county!

Landcruiser błyszczy, przystojny kierowca wyprostowany, plecak zapakowany! Joyce, nasza pomoc domowa podchodzi  i  cichutko szepcze, że ma wielką prośbę. Ależ oczywiście Joyce, jak mogę pomóc? Ona chciałby kurę, taką dużą, bo tam w Magwi te kury tanie i grube przy tym… Oh God, znowu kura! Oczywiście, Joyce, nie ma sprawy! Już siedzę wygodnie,  radosny banan na twarzy, a tu stuk…

dzdzownice

Ciemny, ale własny! Mam nowy pokój :)

Po powrocie z Morobo przenoszę się do innego pokoju, niestety tak samo ciemnego, bo tu chyba nie ma produkcji żarówek powyżej 40W. Ale co tam - za to jakie wyposażenie!  Pokój jest po naszym security oficerze. Ale gniazdko sobie chłopak uwił! Wycieraczki przed wejściem do pokoju i przed łazienką, mała lampka do czytania, kosz na śmieci, duży stół i no i stoliczek z plastiku, dwa krzesła, szczotka do kibla…

P1140321-e1408817856609

Jazda z kurą! Oh baby!

W moim  accommodation  w Morobo nie ma internetu ani bieżącej wody i akurat trzasł prąd. Jest  zimno i wciąż pada. Po Ważnym Spotkaniu wciągam sudańskie gumiaki, które obcierają mnie do krwi mimo skarpet. Jedziemy na słynny targ z warzywami. Czyli teraz coś od hrabstwa dla mnie! Ceny w sklepach w Jubie są kosmiczne. Kalafior malutki i trochę już czarniawy kosztuje 6E,…

Dlaczego tylko ja się śmieję?

Ważne spotkanie, czyli ściskam ręce dyrektorów…

W Morobo spotykam się z władzami całego hrabstwa. Przed obdrapanym budynkiem dumnie powiewają flagi, skromnie skubią trawę kozy i owce. Ciemnym korytarzykiem sunę za urzędniczymi plecami do gabinetu Executive Directora – czyli wojewody całego county. Jest naprawdę luksusowo – fotele, ława, zdjęcie wodza na ścianie i wiecznie kolorowe kwiaty na wielgachnym biurku. Dumny, suchy Director ściska mi mocno rękę, a…

Tym udało się wyjechać.

Morobo witaj! Oko w oko z prowincją…

Jadę na południe kraju, do Eastern Equatoria State, Morobo county! Jak to dumnie brzmi w porównaniu z Małopolską na przykład albo takim Podkarpackim.  Za to droga godna uwiecznienia przez Richarda Avendona.  Dziury, wąwozy, góry, błotne studnie bez dna…. Mamy do zrobienia 230km, zabierze nam to 7-8h. Gadam  o Polsce z moim kierowca i zachwalam Afrykę, Sudan i  i Jubę. I…

Moje pierwsze zdjęcie w Sudanie Pd.

I od razu radosny show!

Na lotnisku komitet powitalny, dostałam wizę i musiałam dać bagaże do przeszukania. Trochę się tłumaczyłam z 3 laptopów, ale poszło, pani nabazgrała na moich walizach „OK” niebieska kreda. I tak miałam szczęście, bo normalnie to podobno pisakiem piszą. Już na lotnisku spadł na mnie ten typowy lepki syf z powietrza, taki ciepły rudy pyl, który pokrywa tu wszystko, siedzenia w…

Więc jadę! matko, jadę!

Ta podróż była moją potrzebą. Nie była marzeniem, tak jak podróż do Argentyny 6 lat temu… Wtedy byłam chica-de-aire.blog.onet.pl, a teraz „robię w wodzie” w Sudanie Południowym… Więc jednak podpisali, w głębi serca liczyłam na puste miejsce po stronie podpisu donora, ale nie, podpis czytelny, zbieraj się laska, bo kobyłka u płotu! Żegnajcie mięciutkie kocie futerka i pełne nadziei oczy Sake, gdy wyciągam…